Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Zapada zmrok

Rano długo czekamy, aż zrobi się jasno, a o 14 słońce chowa się już za górkę i las. O 16 zapada zmrok... Zimą nie można nacieszyć się widokiem z okna, ale w okolicach Bożego Narodzenia jest o tyle przyjemniej, że każdy zapala w ogrodzie/na fasadzie domu jakieś światełka. Wtedy nawet po zmroku coś widać. U nas w największym oknie są gwiazdy. I zwykle nie zasuwam rolet, bo mamy wtedy widok na wielką choinkę w ogrodzie sąsiada. Choinka jest imponujących rozmiarów przez to, że za jej oś służy... maszt (niemal każdy norweg ma przed domem maszt, na którym dumnie powiewa flaga). Widzę, że w naszej okolicy "choinka na maszcie" absolutny hit! Tak to już jest z Norwegami, wszyscy lubią mieć to samo ;)






Śniegu na święta nie będzie. Przynajmniej nie u tych, którzy mieszkają wzdłuż wybrzeża. Ten silny wpływ morskich prądów powoli zaczyna mnie irytować. Norwegia kojarzona jest z zimnem, a to mit. Zimy w Polsce (przynajmniej na południu) bywają sroższe. Na pocieszenie mamy czasem mróz ze szronem - jak na załączonych obrazkach widać.


Planuję jeszcze przed świętami dodać post z choinką w roli głównej :) Może w poniedziałek się uda. Choinka zostanie ubrana w weekend :)

czwartek, 23 stycznia 2014

Śnieg

Witajcie!
W nowym roku nie było mnie tu jeszcze. I to nie dlatego, że dużo się dzieje. Wręcz przeciwnie - dlatego, że się nic nie dzieje. Zupełnie nie mam weny do działań. Jakieś pomysły łażą po głowie, ale do ich wykonania nie mogę się zebrać. Może zapadłam w jakiś sen zimowy, niczym Muminek? Śniegu mamy odpowiednią ilość, żeby po prostu zaszyć się w domu i leniuchować. No, może z tym leniuchowaniem to przesadzam, bo moja córeczka zaczęła się dość intensywnie przemieszczać i obijać o sprzęty ;)

A propos śniegu - spadła nam taka ilość, że jeśli komuś brakuje, chętnie się podzielę;) Zaczęła się tydzień temu całkiem niewinna śnieżyca, która trwała i trwała....aż do niedzieli! Oto krótki reportaż:






To po prostu prawdziwa zima! Zdjęcie środkowe, to w ciemnościach jest zrobione ok 9 rano ;) tak długo jest jeszcze ciemno, ale już powolutku, powolutku dnia przybywa.


czwartek, 31 stycznia 2013

Piękna zima norweska



Dziś pokażę trochę tej pięknej i tajemniczej pory roku. Jeszcze miesiąc i zacznie się czuć wiosnę, choć dni tak szybko się wydłużają, że już poniekąd się ją czuje. Jednak nadal zima jest:)) Okazała i zachwycająca:)



Wiele osób myśląc o Norwegii, ma na myśli jej części północne czy zachodnie, a sami przyznacie, że południe Norwegii też jest piękne i też wyczuwa się w jego krajobrazach "dzikość".


A poniżej typowa, około stuletnia, willa bogatego rolnika norweskiego. W moim rejonie jest ich dużo: duże, drewniane domy, w których niegdyś zamieszkiwali właściciele majątków ziemskich. Są najczęściej malowane na biało, z pięknymi gankami, "kratkowanymi" oknami, kilkupiętrowe. A obok nich stoją ogromne czerwone stodoły. Co ciekawe, większość z nich jest doskonale utrzymana, wciąż zamieszkała i to z zachowaniem tego dawnego stylu, w jakim zostały zbudowane i urządzone. Miałam okazję kilka razy gościć w takiej willi. Większość nawet jeśli ma jakieś nowoczesne rozwiązania (ogrzewanie podłogowe, czy okna plastikowe), to wykonane w taki sposób, że nie rzuca się to w oczy. Ma się wrażenie jakby czas się zatrzymał. Właściciele dbają o wartość historyczną tych domów, co mnie zachwyca. Z przykrością wtedy myślę o wielu tego typu willach w Polsce, które zostały "zmodernizowane": obite jakimś tworzywem sztucznym, albo styropianem i tynkiem... Wszystkie zdobne elementy zostały bezpowrotnie pokryte "nowoczesnością"... A szkoda, że zachłyśnięci tą nowoczesnością Polacy nie doceniali tego, co ocalało po wojnach i komunie. W mojej rodzinnej miejscowości, ale też w pobliskich wspaniałych uzdrowiskach, w ten sposób zniszczonych zostało większość domów drewnianych. Są nieliczne tylko przypadki, że architektura została należycie rewitalizowana, głównie dzięki unijnym funduszom. Smutne:( Ale cieszy fakt, że wędrując po blogach widzi się ludzi z zapałem odnawiających i dbających o starocie! :))
Szkoda, że nie mam zdjęć innych takich domów. Ale może uda mi się kiedyś pokazać Wam więcej.


środa, 23 stycznia 2013

Zima wcale nie jest zła!


Choć dziś rano było -20 stopni (w nocy jeszcze więcej) przy odpowiednim podejściu do zimna nie jest to koszmar. Na wielu blogach czytałam, że lubicie zimę, ale na wielu pisze się o wiośnie już w styczniu. To tak jak z Bożym Narodzeniem jesienią;) Bawi mnie też robienie w mediach afery z powodu kilku centymetrów śniegu w środku zimy:D Owszem, jest to może jakaś wiadomość, ale żeby jako najważniejsza? Na pierwszych stronach? Bez przesady... Narzekanie na zimno też jest dziecinne, no bo nie od dziś wiadomo, że zima jest co roku, i jak na razie nawet słynne globalne ocieplenie nie zmienia tego faktu;) A jak jest w Norwegii? Ano tu do zimy ludzie są przygotowani i można jej nienawidzić, a mimo to nie marznąć, nie narzekać, po prostu funkcjonować normalnie. Zima w moim rejonie nie jest dużo cięższa od tej, którą miałam w polskich górach (tu jest gorzej o tyle, że jest ciemno). Ale już podejście do niej zupełnie inne.


Zacznijmy od ubioru. Co najlepiej grzeje? Wełna i skóra. Wie to cała Skandynawia, Kanada, Rosja, wiedzieli to niegdyś polscy górale, a dziś jakby zapomnieli. Owszem, u mnie na Podhalu bardzo łatwo jest dostać wełniane kożuchy, ciepłe buty, skarpety czy swetry, ale robione toto "pod turystów". Na co dzień rzadko widuje się ludzi w kożuchu. Może jedynie odświętnie,  żeby się pochwalić tą drogą rzeczą. Natomiast wełna to chyba "obciach". Typowy góralski sweter jest jedynie elementem stroju regionalnego. A to przecież tak praktyczna rzecz! Dla odmiany każdy Norweg ma w swojej szefie wełniany sweter albo i dwa, a całą zimę chodzi w wełnianych skarpetach (przy czym są to ładne, niegryzące, dobrej jakości rzeczy). Zakłada też dobre, skórzane buty, a jak jest lód, to na buty wdziewa specjalne nakładki z kolcami! Super sprawa, wiem, bo sama ich używam. W Polsce też mamy baardzo często lodowisko na ulicach i każdy wie, że żadna "władza" gminna czy też miejska nie jest w stanie wszystkiego posolić, posypać piaskiem, itp. Czy nie lepiej więc zaopatrzyć się w takie kolce (to nie są takie alpinistyczne kolce, tylko małe, dyskretne nakładki na podeszwy)? Nie, lepiej iść w kozaczkach, na obcasiku, a potem narzekać, że się nogę połamało, bo służby nie wywiązują się z obowiązku;) Mam nadzieję, że nikt się nie pogniewa, ale taka jest prawda. Tu ludzie chodzą zimowo ubrani do pracy, do szkoły, "na miasto". I jest im po prostu ciepło. Praktyczne! Nikt też nie zachwyca się jakąś "termiczną" supernowoczesną bielizną narciarską, bo każdy wie, że najlepsza jest wełniana bielizna. I od razu obalam mity: dobra wełna ani nie "gryzie" ani nie uczula! I dzięki niej nie trzeba tysiąca warstw ubrań. Tutaj nawet noworodki mają zakładane wełniane body i gatki. Bo to zdrowe i nie przegrzejemy się w tym.
A druga rzecz, to przytulny nastrój w domu. Tutaj już zdecydowanie jest podobnie i na polskich blogach i na skandynawskich:)) Co nas grzeje? Świeczuszki, lampiony, ogień w kominku, ciepłe pledy:) U nas nawet jest lepiej, bo mamy pyszne herbatki i naleweczki;) W Norwegii są raczej czymś egzotycznym. Ja moją niezbyt ładną kanapę przykryłam na zimę owczymi skórami i filcowymi poduszeczkami, obok leży w pogotowiu kocyk. Jest niezwykle miło wylegiwać się, jak za oknem trzaskający mróz, zawieje i zamiecie:)


Na koniec jeszcze wspomnę, że na północy Europy od jesieni do wiosny nosi się wszędzie termos z gorącą kawą/ tutejsi Polacy z herbatą. Dzięki temu nie ma biadolenia, jak się stoi na przystanku, a autobus się spóźnia. Wystarczy napić się czegoś gorącego. Albo jak jest wypadek na drodze i stoimy w korku - termos zawsze się przydaje! Nie tylko dla tych, co wędrują po górach. Polecam! Choćby malutki:) Zwłaszcza, że są naprawdę piękne.

Niżej moje "dziergane" serwetki, a poniżej drzewo, które poukładaliśmy w takiej ponurej wnęce na korytarzu, między szafą a kominem:) Podoba mi się, bo ładne i praktyczne.



poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt

Wszystkim odwiedzającym życzę radosnych Świąt:) Ja spędzam je z rodziną w moich górach. Niestety jest deszczowo:(
Chcę Wam pokazać troszkę mojego świątecznego klimatu sprzed świąt;)









środa, 12 grudnia 2012

Jul i świąteczne kartki, czyli klimat skandynawski

Każdy, kto choć raz był na skandynawskim blogu w okresie świątecznym wie, że czas ten nazywa się JUL. A "God Jul" to takie nasze "Wesołych Świąt". Wiadomo też powszechnie, że Boże Narodzenie jest świętem na pamiątkę narodzenia Jezusa Chrystusa, ale zastąpiło pewien pogański zimowy zwyczaj. Tak było łatwiej ludzi przekonać, kiedy Kościół prowadził proces chrystianizacji. Nasza polska nazwa wprost mówi, że to Bóg się wtedy narodził, ale w całej Skandynawii już jest nieco inaczej. Tu nazwa została pogańska.
Co znaczy JUL? Była to nazwa przedchrześcijańskiego święta, jakie północne ludy obchodziły właśnie w czasie przesilenia zimowego. Wydawano wtedy ucztę, na której dokonywano rytualnego uboju knura, jako ofiarę dla skandynawskiego boga Freya. Kiedy przyjechałam do Norwegii, zastanawiało mnie dlaczego na kartkach świątecznych, lub jako zawieszki na choinkę pojawia się motyw świni. Teraz już wiem, że jest to właśnie pozostałość po tym święcie. I powiem wam więcej, nasza świąteczna szynka też jest pozostałością po tym obrzędzie. Podobnie zresztą rzecz na się z innymi symbolami: choinką, jemiołą.

Stara kartka z okazji Jul. Ta pani chyba zaraz coś tej śwince zrobi!
Uwaga, wszystkie zdjęcia tych skandynawskich kartek znalazłam jeszcze rok temu w internecie, poszukując informacji o historii tego święta. Nie potrafię podać linków skąd pochodzą.


O tym jak współcześni mieszkańcy północy obchodzą Jul nie będę się rozpisywać, bo zostało to już opisane na wielu innych blogach. Powiem tylko, że nie ma wigilii w takim wydaniu jak u nas, nikt nie wie co to opłatek, szopka w domu to też niespotykana rzecz. Ale jest bardzo rodzinnie, nastrojowo, jest jakieś nocne nabożeństwo jak nasza pasterka (ale nie byłam, nie widziałam, jest mi to znane z opowiadań znajomych). I tylko może zbyt komercyjnie się zrobiło. Ale czy w katolickiej Polsce tak nie jest? Mam wrażenie, że zakupy, prezenty i gotowanie przysłaniają sens tych świąt.
Boże Narodzenie to czas radości, ale też zadumy. Może warto też pomyśleć o tym, co było zanim na nasze tereny trafili papiescy misjonarze? Przecież to nie grzech! Myślę, że to nie jest gorsze, niż rozmyślania nad tym jakie ciasto upiec i w co się na wigilię ubrać;) Mnie bardzo cieszy to, że we współczesnych świętach jest tyle pogańskich tradycji. Bo czy przedchrześcijańskie, to znaczy gorsze? Nie, to po prostu inne. Przecież historia Europy nie zaczyna się od czasów chrystianizacji. Zaczyna się dużo wcześniej. Ja jestem zafascynowana przeszłością, zwłaszcza historią kultury. Uważam, że warto pamiętać, że wcześniej były sobie ludy, który miały inne, piękne wierzenia, inną kulturę i że my tak naprawdę jesteśmy jej częścią. I powinniśmy to szanować.



Chcę Wam pokazać też stare, skandynawskie kartki bożonarodzeniowe, a raczej "julowe". Są zupełnie inne niż polskie. Nie ma motywu stajenki betlejemskiej czy kolędników. Jest właśnie owa uczta, zimowe krajobrazy, ludzie i postać nisse  (taki krasnal, pierwowzór dzisiejszego grubiutkiego, czerwonego "Mikołaja"). Nissekort, czyli taka kartka z krasnalem to najpopularniejszy motyw na Norweskich kartkach. Pierwsza taka pocztówka została narysowana w 1883 roku przez Wilhelma Larsena. Jego nissen był nieco inny, niż ten którego znamy obecnie z reklam Coca Coli czy filmów o świętach. Była to postać z wierzeń ludzi północy, opisywana jako mały skrzat, ubrany na szaro (filc), w czerwonej czapce i z długą brodą. Zajmował się pomocą w stajni i miał bardzo kapryśny charakterek. Wierzono, że jeśli odpowiednio się o niego nie zadbało, to płatał psikusy ludziom i zwierzętom;) Na kartkach ów krasnal (lub cała krasnala rodzina) przedstawiany jest w sytuacjach albo imprezowych (zimowa uczta, o której pisałam) albo np. jak czyni przygotowania do tego ważnego święta.




 W grudniu w wielu norweskich muzeach organizowane są wystawy tych kartek. Jest wielu zbieraczy starych pocztówek. Zazdroszczę im trochę tych kolekcji;) O skandynawskich kartkach można też poczytać w lokalnych gazetach (z tego źródła ja czerpałam moje informacje).

 Sama w tym roku kupiłam kilka kartek z motywem nissena. Są prześliczne. Takie nastrojowe. Można poczuć się jak dziecko oglądając je. Wyobraźnia zaczyna działać. Może ten skrzat istnieje i pomaga nam odśnieżyć podjazd lub schody?? ;)) Przy okazji zostawiając prezent pod choinką?

Moje świąteczne dekoracje się powoli tworzą, ale będzie ich niewiele. Powiem tylko tak: nigdy więcej remontu przed świętami. I choć już prawie koniec i robi się piękniej, zazdroszczę tym, którzy już pięknie ubrali domy i cieszą się nastrojem adwentowym:)
Pozdrawiam w ten mroźny dzień!

poniedziałek, 6 lutego 2012

Zimowy ogród

Na początku roku byłam pełna obaw, że zimy (takiej prawdziwej - śnieżnej) nie będzie. Na szczęście pojawiła się w całej swojej okazałości :) Pokażę Wam mój ogródek w zimowej szacie. Wygląda pięknie! Rośliny przykryte są śniegiem niczym puchową pierzyną. Chyba im cieplutko:)



Zrobiłam z gałązek zimowe ogródkowe ozdoby w kształcie serc:

Pewnego wieczora wyszłam zrobić zdjęcie nieba, które miało wtedy ciekawy kolor. I ZUPEŁNIE PRZYPADKIEM sfotografowałam sarnę, która przyszła do sąsiedztwa ;) dopiero później przeglądając zdjęcia ujrzałam na kilku z nich SARENKĘ! To dopiero zbieg okoliczności! :))

Pozdrawiam tu zaglądających!