Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Wielkanocne dekoracje

Udało mi się tu zajrzeć jeszcze przed świętami :) W Norwegii wiele osób ma wolne już od minionego weekendu, pozostali dziś po południu kończą pracę i wypoczywają do wtorku. Istne szaleństwo ;) ja akurat pracuję na chwilę w sobotę, ale zważywszy na to, że większość czasu spędzam w domu z dzieckiem - cieszę się. Szkoda, ze w Polsce jest tak mało wolnego na Wielkanoc, chcący ustroić dom, siebie, upichcić coś i odpocząć trzeba się nieźle nagimnastykować ;) chyba, że ktoś pracuje w szkole...

Zrobiłam trzy świąteczne dekoracje, każda w innym stylu, każda mi się bardzo podoba;)

Mam gniazdo z porcelanowymi jajami:





Mam też jaja pod kloszem - dekorację dość ascetyczną i przez to piękną. Klosz przybył do mnie w prezencie od znajomego, który mieszka w Kopenhadze. Od razu postanowiłam go wykorzystać świątecznie (klosz, nie znajomego). Dostałam też lampionik (obok klosza) marki OiSoiOi. Tak przy okazji, Duńczycy to mistrzowie wzornictwa - mam nadzieję zwiedzić kiedyś Kopenhagę :)





Na koniec coś kolorowego, wiosennego, co cieszy głównie dziecięce oko - słodkie ptaszki i jajeczka na gałązkach brzozowych, które po przyniesieniu do domu wypuściły listki. Papierowe pisanki i ptaszki sama wycinałam i sklejałam.




A wam która dekoracja podoba się najbardziej?
Życzę Wam wszystkim, drogie blogerki i nie tylko, wesołego Alleluja!

poniedziałek, 25 marca 2013

Kolory

Za oknem wciąż biało i nie zanosi się, aby w najbliższych tygodniach coś się zmieniło, dlatego wprowadziłam KOLORY do domu. Wielkanocne, wiosenne, energiczne. Mój salon jest niestety w beżowo brązowych tonacjach (pozostałość po poprzedniej właścicielce) i niezwykle trudno jest jakoś go "ubrać" w kolory. Ale chciałam bardzo i jest.






Zielone jaja wiszą na gałązce bzu;) To jedyna, jaką udało mi się zerwać, oczywiście po pokonaniu zaspy śnieżnej. Bez poczuł w domu wiosnę i ma już zielone pąki. Myślę, że za kilka dni pojawią się na nim nieśmiałe listki:)


Posiałam tradycyjnie rzeżuchę, uwielbiam ją jeść i patrzeć jak szybko rośnie:) Mam jeszcze ochotę zrobić gniazdo, takie jak widziałam na wielu blogach, z piórami i jajami:) Ale nie wiem, czy będę miała czas. Nie przesadzam z dekoracjami wielkanocnymi, te święta nie są mi jakoś szczególnie bliskie. Zastanawiam się często dlaczego...? To niby radosne święta, bo życie zwycięża nad śmiercią. Ale chyba mam jakiś uraz z dzieciństwa, kiedy "naciskało" się na religii na ten smutny post, gorzkie żale, mękę Pańską, ukrzyżowanie, obowiązkowe czuwania przy Grobie aż tak, że traciło się radość z zmartwychwstania. Może dlatego uważam te święta za smutne i kojarzą mi się ze śmiercią.
Niemniej życzę Wam, aby ten czas był radosny:)

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Påske czyli Wielkanoc po norwesku

Påske to właśnie Wielkanoc w języku Norwegów. Nie wiem skąd taka nazwa, podejrzewam, że ma to coś wspólnego ze świętem Paschy. Jest to ważny czas w tym kraju, ale nie ze względów religijnych. To po prostu tydzień wolny od pracy, pierwszy wiosenny długi weekend, który Norwegowie spędzają głównie na łonie natury. Tu nikt nie zawraca sobie głowy pieczeniem ciast, myciem, sprzątaniem, kiełbasami, jajami. Tym bardziej nikt nie spędza czasu w kościele, może w z wyjątkiem katolików, ale tych jest zaledwie kilka procent. Påske oznacza pakowanie rodziny, grilla, prowiantu (jakieś zwykłe parówki im do szczęścia wystarczają), nart lub rowerów do samochodu i wyjazd do "hytty" czyli letniskowego domku położonego w górach lub wzdłuż wybrzeża. Niektórzy po praz pierwszy w roku wypływają na ryby, inni wolą wykorzystać jeszcze leżący w górach śnieg na wycieczki na nartach biegowych. Już w czwartek są zamykane sklepy i każdy ma wolne, dlatego ważne jest by zaopatrzyć rodzinę w jedzenie na całe święta już w środę. Oczywiście symbole wielkanocne są obecne w ich domach: pisanki, jakieś kury, koguty i zające, ale nikt nie święci pokarmów i prawie nikt nie jada śniadań wielkanocnych. Påske ma bardzo świecki charakter.

najsłynniejsze chyba norweskie jaja czekoladowe, je się je jak jajo na miękko: odcina górę i maleńką łyżeczką wyjada biały krem ze środka;) pycha, ale dla mnie o wiele za słodkie, żeby zjeść całe

W tym roku będzie to moja druga Wielkanoc poza Ojczyzną. W zeszłym roku spędziliśmy ją ze znajomymi z Litwy i Polski, było bardzo miło. Zamiast objadać się przy stole po prostu zwiedzaliśmy okolicę. W tym roku też będzie to taki miks tradycji: owszem, pójdziemy do kościoła z koszyczkiem (bez tego chyba nie mogłabym przełknąć śniadania w Wielką Niedzielę), śniadanie będzie prawdziwie polskie, z kiełbaskami, jajami, chrzanem i rzeżuchą (to wszystko przybędzie do nas wraz z gośćmi z Polski, juuupi!). Większość czasu spędzimy jednak nie na krzątaninie w kuchni, ale na wycieczkach. Jeden dzień w góry, jeden nad morze, jakiś grill jeśli pogoda dopisze:) Nie będę się przejmować czy już każdy zakątek domu lśni czystością i czy tysiące kalorii w postaci słodkich wypieków czeka w spiżarni. Będzie tylko sernik na zimno;P Ale tak całkiem nie olewam świąt, gdyż zrobię pieczeń z jelenia - żeby choć jeden elegancki obiad zjeść, a na postny piątek sałatkę śledziową wg przepisu moje mamy. Mniam!

moja rzeżuszka już urosła, ale do niedzieli ją zjem:P dlatego posadziłam wczoraj nową, w takich samych filiżankach

 wydmuszki już czekają na ozdabianie:) a wyżej fajna zawieszka z kogutem, którą kupiłam w jakimś tutejszym sklepie


poniedziałek, 19 marca 2012

Wiosna!

Od kilku dni mogę już śmiało powiedzieć, że jest wiosna:) Wszystkie znaki na niebie i na ziemi na to wskazują. Słońce świeci, śniegu już nie ma, dni już coraz dłuższe. Najważniejsze jest jednak to, że pojawiły się krokusy. Uwielbiam je. Szkoda tylko, że kwitną tak krótko.Te oto są przed moim domem:


W donicy mam już pierwsze kwiaty, są dość wytrzymałe na ewentualne przymrozki;)


Tydzień temu widziałam pierwszego motylka. Sprawiło mi to wielką radość. Ale żeby było jasne - ja za wiosną nie przepadam. Oczywiście niezwykle miło jest, kiedy po tylu ciemnych i zimnych miesiącach pojawia się słońce, a przyroda budzi się do życia, jednak wolę wszystkie inne pory roku. Wiosna jest przeważnie za zimna, za mokra i za szara. A w dodatku jestem zawsze blada po zimnie:P Dopiero koniec maja sprawia, że odżywam:)
Wkrótce Wielkanoc. Dla mnie te święta nie są tak magiczne jak grudniowe, ale śniadanie wielkanocne to dla mnie najważniejszy posiłek w roku! Ja ogólnie śniadania kocham:) W miniony weekend zaglądałam na blogi w poszukiwaniu wielkanocnych inspiracji, ale nie znalazłam jeszcze wielu wpisów na ten temat. A przecież zdecydowanie nie jest za wcześnie! Już czas! Pokażę wam część moich świątecznych idei. Na komodzie ustawiłam flakony (będą w nich gałązki z młodymi listkami) i skrzyneczkę z kwiatami, wkrótce pojawią się tam też pisanki (w szklanych świecznikach, przedostatnie zdjęcie). Śliczne stare filiżanki (znalazłam je w spiżarni naszego wynajmowanego domu) będą pełniły rolę świeczników i posadzona w nich została rzeżuszka. Już nie mogę się doczekać efektu końcowego. Oto co już jest przygotowane: