Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 czerwca 2013

Słoiki ozdobne i kuchenne okno



Kuchnia doczekała się nowego okna (na zdjęciach jeszcze bez listew maskujących - widać izolację:P) i tym sposobem temat kuchni jest definitywnie zamknięty na długo. Może jedynie będą zmieniały się dodatki. Okno jak wiecie jest przy zlewie, a raczej zlew przy oknie. Widok mam na ogród i pastwisko dla koni, dlatego nie mam zamiaru zasłaniać go firankami ani niczym innym. Okno jest po stronie zachodniej, ale zachodzące słońce wpada tam tylko wiosną i latem, później już nie. Teraz w bezchmurne dni oświetla kuchnię do późnego wieczora:) Obiady przygotowuję późnym popołudniem i miło jest jak promienie słoneczne rozświetlają to pomieszczenie.



Koło zlewu potrzebne są różne płyny i szczotki do mycia. Wiadomo. A żeby to jakoś wyglądało, dobrze jest mieć nań ładne pojemniki. W sklepach jest ich mnóstwo, ale po co płacić, jak często jest to kawałek szkła i sznurka, a cena za wysoka.  Postanowiłam sama coś wymyślić. Oto mój pojemnik na szczotki, ze sznurka i słoika po dżemie:) Słoik okleiłam sznurkiem - użyłam w tym celu mocnej taśmy dwustronnej. Proste i szybkie, a robi wrażenie!





Przy okazji osznurowałam słoje na jajka, które też mają swoje miejsce w pobliżu zlewu. Jajek nie trzymam w lodówce, bo lepiej jak mają pokojową temperaturę.



Znalazłam fajną butelkę na letnie kompoty:)

Tak zachodzące słońce oświetla kuchnię ok 21 :) a w tle poobiedni bałagan...



25 czerwca ogłoszę wyniki mojego konkursu. Za kilka dni wyjeżdżamy na wakacje!!! Cieszę się bardzo i liczę, że zdążę na truskawkowy sezon w Polsce.

piątek, 3 maja 2013

Maj jak marzec

W marcu śmiałam się, że śnieg poleży do maja. Mamy maj, śnieg gdzieniegdzie faktycznie leży, ale już się nie śmieję! Czy ja pisałam w zeszłym roku, że nie przepadam za wiosną?? Wiosno, odwołuję to. Przybądź wreszcie.
Nie ma jeszcze ani jednego listka na drzewach, jedyne co kwitnie, to krokusy. Jest jak na przedwiośniu, a przecież lato się zbliża. Postanowiłam, że nabędę choć troszkę zieleniny do domu. Kupiłam trochę ziół. Zimą raczej nie kupuję świeżych, gdyż ze względu na brak światła szybko się "psują".



W kuchni rozkwitł się na różowo storczyk, który jeszcze niedawno wyglądał, jakby miało z niego już nic nie być...



Niestety nie zastąpiło mi to wiosny:(

Z prac ogrodowych udało się zasiać trawę tam gdzie jej nie było. Wystają też dwa rzędy mojego czosnku ozimego:) Zaglądam do niego codziennie. Wczoraj natomiast mąż znalazł pod stertą drzewa rabarbar, który poczuł, że już czas wyjść. Poprzedni właściciele mieli tam kiedyś warzywnik. Jest już przesadzony w nowe miejsce i nie mogę się doczekać rabarbarowego ciasta:)


Wraz z nastaniem pory światła w Skandynawii zmienił się mój stosunek do mojej sypialni ;) Oczywiście nadal uważam, że wymaga prędkiego remontu, ale spojrzałam na te kolory łaskawszym okiem, tak, że nawet pokażę je Wam. Tylko mała migawka, bo dużo tam niepasujących do siebie gratów.


Tapeta w różyczki i dziwnie różowe drzwi do szafy...Hmmm... Gdyby nie inne "ozdoby" to mogłoby być całkiem nieźle, tak retro. Zdecydowanie natomiast kocham to odrapane krzesło, które służy teraz jako szafka nocna. To najfajniejsza rzecz jaką znaleźliśmy w tym domu.

A dziś znalazłam na blogu magazynu Varke taką sypialnię:
Boska, prawda?




czwartek, 10 stycznia 2013

Kuchnia

Witam wszystkich w nowym roku, oby ta trzynastka była szczęśliwa! Tego sobie i Wam życzę:)
Dziś chcę pokazać naszą kuchnię. Jest już gotowa od mniej więcej miesiąca, ale nie było kiedy się nią chwalić. Nadal brakuje listew wykończeniowych i tym podobnych szczegółów, ale grunt, że już można jej używać! I nie myśleć o tej starej, obrzydliwej;)
Oczywiście meble to Ikea. Nie mogło być inaczej, tu po prostu inne sklepy powalają cenami. A poza tym Ikea ma dobrą jakość i bardzo funkcjonalne rozwiązania, zwłaszcza jeśli chodzi o kuchnie. Takie mam zdanie.


Jest w nowej kuchni jasno:)) Poprzedniczka, niebiesko szarobura, bardzo mnie przygnębiała i odbierała chęć na gotowanie. Kolor mebli to off white, gałki i uchwyty są z białej porcelany, blat jest brzozowy, a podłoga to bielony jesion:) Dużo natury - tak jak lubimy. Górnych szafek praktycznie nie ma, oprócz tych, które widzicie na zdjęciu - podświetlonych witrynek. Podobają mi się kuchnie bez zabudowanych wszystkich ścian, tak, żeby było miejsce na różne wieszaczki i inne duperelki;) Wyrzuciliśmy też jedną ścianę, tak, że kuchnia połączyła się z jadalnią i salonem. Ale to jeszcze jest niezbyt atrakcyjne wizualnie, więc pominę prezentację;)
Listwy między podłogą, a meblami będą w tym tygodniu, ale ja już chciałam coś pokazać:) Spoglądajcie więc łaskawym okiem.
I spełniłam moje marzenie - zlew pod oknem. Już jeden pan skrytykował: "my taki mamy i żona psioczy, bo się okno brudzi ciągle". Nie dbam o to, mam tak jak chciałam:)) Z resztą wcale się nie brudzi, przynajmniej u nas. A z resztą brudną robotę odwala moja przyjaciółka zmywarka, więc zlew pod oknem jest bardzo praktyczny.
Na koniec kilka drobiazgów kuchennych. Bardzo lubię wieszak - serduszko z Nille i włoski pojemnik na makaron ze sklepu ze starociami:) Słoiczek ze wstążką też kupiony używany, a filcowe serce to pozostałość po świętach, niedługo pewnie zniknie.


I co myślicie o niej? Kuchni znaczy się?:) Ja jestem zachwycona i z pewnością jeszcze niejeden raz zagości w moich postach.
Kończę wspomnieniem naszego miasteczka w sylwestrową noc (już 30 grudnia wróciliśmy z Polski, sylwester był więc tu).