Tak jak w tytule: wiosnę spędzam w ogrodzie. A raczej w tym jeszcze ubogim w rośliny miejscu z potencjałem;) już nawet nie wspomnę ile pieniędzy wydałam w centrach ogrodniczych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. I nie widać tego!
Zdjęcia już nieco nieaktualne, robione przed tygodniem.
Żółte i czerwone tulipany już powolutku przekwitają.
Posadzony w październiku czosnek już taki okazały.
Nasturcje wyhodowałam sama z nasionek, są chyba dość ładne. Wkrótce przeniosę je na zewnątrz. Wysiałam też pomidorki koktajlowe, później pięknie je przepikowałam do takich organicznych doniczek, ale zatrzymały się w rozwoju. Tzn rosną, ale bardzo bardzo powoli, nie sądzę że będę miała z nich owoce. Kupiłam więc gotowe sadzonki. ale kilka moich zostawię, żeby poobserwować co z nimi się będzie działo i czegoś się nauczyć;)
Mam już sporą sałatę, trochę przesadziłam do gruntu, trochę zjemy jako młode listki.
Szczypior jest dorodny:)
Ukochany agrest, został zakupiony w zeszłym roku i pięknie się przyjął.
Rabarbar :)
A to szerszy plan. Powstała ścieżynka wiodąca od domu w stronę schodków, tam w oddali grillujemy, kiedyś będzie tam altana. Nad schodkami chcę pergolę a na niej może chmiel... Obok schodków, w takiej drewnianej trzypiętrowej konstrukcji od zeszłej wiosny mamy truskawki. Więcej słońca już nie mogą tam mieć :) i dzięki piętrowemu nasadzeniu mamy ich więcej na małej powierzchni. Jesienią zostanie nasza truskawkowa plantacja poszerzona.
W oddali widać mój namiot foliowy. Jest na tyle wysoki że można tam się swobodnie poruszać, powstał późnym latem zeszłego roku. Ściany są foliowe, ale dach jest z takich plastikowych płyt dachowych, alby był mocniejszy, Stosunkowo tani a świetnie pełni funkcję szklarni.
Marzą mi się rabaty pełne kwitnących bylin, więcej roślin cebulowych kwitnących wczesną wiosną (tutaj wiosna jest uciążliwie długa i zimna, jedynie rośliny kwitnące wczesną wiosną sprawiają, że coś się dzieje). Same widzicie, ile pracy mam po pracy:) Jest to jednak dla mnie absolutny relaks!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 maja 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
ogrody
Witam w ten świąteczny czas. Relaksuje się właśnie oglądając piękne duńskie ogrody, może i wy chcecie je obejrzeć? Poniżej link.
http://issuu.com/havefolk/docs/havefolket.juni2014?e=9729146/8075696
A tak jest u mnie, pierwsze kwiaty na zewnątrz...
http://issuu.com/havefolk/docs/havefolket.juni2014?e=9729146/8075696
A tak jest u mnie, pierwsze kwiaty na zewnątrz...
czwartek, 26 marca 2015
Zielony
Witajcie:) święta tuż tuż, a ja nie mam pisanek, nic świątecznego jeszcze nie mam. Chyba zrobię coś na szybko, tak kolorowo - ku uciesze córeczki. Właściwie to pomaluję z nią pisanki po raz pierwszy :) Ale wiosenno - letnią odsłonę domu już szykuję. Chcę mieć jakiś intensywny kolor, ale chcę też ZIELEŃ. Nie miętową, tylko taką bardziej zieloną zieleń. Uwielbiam ten kolor, a teraz zerka on z co drugiej wystawy sklepowej w postaci drobiazgów domowych. Postanowiłam więc wprowadzić go do domu :) chyba zagości na dłużej, bo nie jest to odcień typowo wiosenny. Ale teraz chcę go połączyć z czymś "żywszym", weselszym. I chcę też na lato mieć motywy roślinne, typu kwiaty, liście. Bo podobają mi się. Z pewnością nie ma u mnie pędu po trendy, ot, kupię kilka dodatków do których mi serce mocniej zabije, powyciągam coś starego, spróbuję to jakoś połączyć w całość.
Takie wazony mam nowe:) Śliczna ta zieleń! do tego wyeksponowałam miedzianą, stareńką szkatułkę, którą kupiłam kilka lat temu, zanim jeszcze miedź stała się modna. Siedziała zakurzona gdzieś, a teraz znalazłam jej towarzystwo zielone. Na kuchennym blacie też jest kilka zielonych przedmiotów. Me serce się raduje ;)
Odniosę się jeszcze do tego "zabicia serca". Zawsze tym kieruję się przy kupowaniu czegoś nowego, przy nowych dekoracjach. Oczywiście nie robię niczego wbrew wszelkiej modzie, nie zależy mi na oryginalności, nie... Ale nie mam też ambicji stylizowania i wyznaczania trendów. Jestem też osobą praktyczną i w miarę oszczędną, więc nie ma u mnie zmiany wyglądu pomieszczeń zgodnie z nowymi modami. Zasada jest prosta: Ma się nam miło mieszkać, ma być ładnie (a to pojęcie względne). A jak przy okazji spodoba się innym, to miło mi :)
Jakby ktoś pytał co jest za oknem, to odpowiadam - ŚNIEG :( taki wybryk marcowy.
Takie wazony mam nowe:) Śliczna ta zieleń! do tego wyeksponowałam miedzianą, stareńką szkatułkę, którą kupiłam kilka lat temu, zanim jeszcze miedź stała się modna. Siedziała zakurzona gdzieś, a teraz znalazłam jej towarzystwo zielone. Na kuchennym blacie też jest kilka zielonych przedmiotów. Me serce się raduje ;)
Odniosę się jeszcze do tego "zabicia serca". Zawsze tym kieruję się przy kupowaniu czegoś nowego, przy nowych dekoracjach. Oczywiście nie robię niczego wbrew wszelkiej modzie, nie zależy mi na oryginalności, nie... Ale nie mam też ambicji stylizowania i wyznaczania trendów. Jestem też osobą praktyczną i w miarę oszczędną, więc nie ma u mnie zmiany wyglądu pomieszczeń zgodnie z nowymi modami. Zasada jest prosta: Ma się nam miło mieszkać, ma być ładnie (a to pojęcie względne). A jak przy okazji spodoba się innym, to miło mi :)
Jakby ktoś pytał co jest za oknem, to odpowiadam - ŚNIEG :( taki wybryk marcowy.
czwartek, 26 lutego 2015
Moje nowe, wiosenne filiżanki
Dziś będę się chwalić, a co tam... Mam dwie nowe i śliczne filiżanki do kawy z delikatnym kwiatowym wzorem o wdzięcznej nazwie fleur sauvage, czyli dzikie kwiaty. O filiżankach tych marzyłam już od dawna, a teraz je mam:) i zrobiło się wiosennie:) Oczywiście podoba mi się calutka seria "dzikie kwiaty" (Rosenthal) i chętnie kupiłabym cały serwis, ale cena, proszę Państwa, cena...
W domu u mnie zmian żadnych, czekam z utęsknieniem na wiosnę i wtedy zacznę działać! Potrzebna mi energia słoneczna, tymczasem mgły i chmurzyska psują nastrój. Wiecie, nigdy wcześniej tak nie tęskniłam za wiosną, jak teraz kiedy mieszkam w Norwegii. Po długiej i ciemnej zimie, w dodatku niemal bezśnieżnej i wilgotnej, człowiek wyczekuje każdego promyka słonecznego. Śmiem nawet stwierdzić, że tutaj słowo WIOSNA nabiera podwójnego znaczenia. Wyobraźcie sobie wszystko co kojarzy się z wiosną i pomnóżcie razy dwa ;) to się czuje, kiedy ona w końcu nadchodzi!
Pochwalę się jeszcze, że moja córeczka ma już dwa lata. Mam taki torcik jej zrobiła:) też lekki i wiosenny w kolorze;)
A żeby chwalenia stało się zadość, to jeszcze przedstawiam Wam mój wyprzedażowy nabytek: świeczniki. Na stół pasują idealnie, choć czasem muszą stać na parapecie.
W niedzielę ruszam na ferie do Polski, w planie między innymi narty :) pogoda w górach ma być jeszcze zimowa, grunt że nie szaroburo jak tutaj. Nostalgia za krajem kazała mi podjąć spontaniczną decyzję i jechać :)
Pozdrawiam!
W domu u mnie zmian żadnych, czekam z utęsknieniem na wiosnę i wtedy zacznę działać! Potrzebna mi energia słoneczna, tymczasem mgły i chmurzyska psują nastrój. Wiecie, nigdy wcześniej tak nie tęskniłam za wiosną, jak teraz kiedy mieszkam w Norwegii. Po długiej i ciemnej zimie, w dodatku niemal bezśnieżnej i wilgotnej, człowiek wyczekuje każdego promyka słonecznego. Śmiem nawet stwierdzić, że tutaj słowo WIOSNA nabiera podwójnego znaczenia. Wyobraźcie sobie wszystko co kojarzy się z wiosną i pomnóżcie razy dwa ;) to się czuje, kiedy ona w końcu nadchodzi!
Pochwalę się jeszcze, że moja córeczka ma już dwa lata. Mam taki torcik jej zrobiła:) też lekki i wiosenny w kolorze;)
A żeby chwalenia stało się zadość, to jeszcze przedstawiam Wam mój wyprzedażowy nabytek: świeczniki. Na stół pasują idealnie, choć czasem muszą stać na parapecie.
W niedzielę ruszam na ferie do Polski, w planie między innymi narty :) pogoda w górach ma być jeszcze zimowa, grunt że nie szaroburo jak tutaj. Nostalgia za krajem kazała mi podjąć spontaniczną decyzję i jechać :)
Pozdrawiam!
wtorek, 29 kwietnia 2014
W moim ogródecku...
Do Norwegii przyszło lato w kwietniu. Jest wspaniale, ale każdy się martwi, czy to przypadkiem nie jest jedyne "lato" tego roku. Bo taka pogoda jest podejrzana ;)
Korzystamy jednak! Grille, wysiadywania w ogródku, spacery, w niedzielę z sąsiadami piliśmy kawę w ich ogrodzie i smażyliśmy gofry na świeżym powietrzu:) Cudownie. Te gofry/wafle to ich wielka tradycja, każda okazja jest dobra by je jeść. Gofry się piecze czy smaży?? Bo tu się "smaży"...
Spójrzcie na moje szachownice i mini tulipany! Nie mam jeszcze wielu kwiatów, ale te zachwycają...
A poniżej moje "zagony" : jeszcze nic wiele tam nie rośnie, pietruszka i szczypior jest z zeszłego roku. Liczę, że szybko wszystko wykiełkuje.
Lubię naszego czerwonego buka:
Do następnego:)
czwartek, 24 kwietnia 2014
W ogrodzie
Rok temu o tej porze był jeszcze gdzieniegdzie śnieg. Co gorsza, nie mieliśmy trawnika. Tego roku wiosna przyszła tu szybciej, trawnik przetrwał zimę i ma się nieźle :) Wysiałam już rzodkiewki, sałaty, koperek i marchew, w tym tygodniu wysieję kolejną partię nasion. Mój warzywnik będzie większy o kilka metrów. Oby tylko pozostała część wiosny i lato były ciepłe.Chcę też zrobić sobie rabatkę kwiatową, taką sielską, kolorową. Mam nadzieję, że uda mi się. W doniczkach chcę mieć pelargonie. No i nasturcje, które uwielbiam :) Lato spędzimy w Norwegii, więc będę mogła doglądać roślin. Dopiero końcem sierpnia wyjedziemy...
To tyle z pamiętnika początkującego ogrodnika. A tak było u nas w poniedziałek o zachodzie słońca:
To tyle z pamiętnika początkującego ogrodnika. A tak było u nas w poniedziałek o zachodzie słońca:
czwartek, 30 maja 2013
Majowy loppemarked
Koniec maja - czas kwitnięcia tulipanów;) Tak, tak, podczas kiedy w Ojczyźnie przekwitają bzy, u mnie rozwijają się tulipany. Ponoć ocieplenie klimatu powoduje, że tak zimno tego roku. Kilka dni temu koleżanka podarowała mi bukiecik tych kwiatów ze swojego ogródka. Stały w wazonie (a raczej w słoiku) na stole, ale łodygi się powyginały i dziś postanowiłam uciąć im "łby" i jeszcze raz wykorzystać. Pływają teraz w niskim naczyniu z wodą. Nie wiem co to za odmiana, ale są śliczne. Przypominają mi teraz lilie wodne;)
W miniony weekend przypadkiem trafiłam na loppemarked czyli (jak zapewne większość wie) norweski pchli targ. Nie była to wizyta przewidziana, nie miałam prawie wcale gotówki, był ścisk i tłok, ale i tak upolowałam wspaniałe rzeczy! Za grosze rzecz jasna:)
Pierwsza to naczynie na lód. Od niedawna posiadamy sprytną lodówkę, która sama lód robi, a nawet kruszy go, jak się nam zachce kruszonego. Dlatego od jakiegoś czasu poszukiwałam wiaderka na lód, aby na różnych letnich przyjęciach ładnie go podawać. Już nawet miała wypatrzone, ale cena mnie troszkę wstrzymywała od zakupu. A tu naglę proszę, wpadam na loppemarked i prawie od razu rzuca mi się w oczy to eleganckie naczynie z grubego szkła. Za całe 40 koron:) Szczęśliwie była też ta "łapka" do nabierania.
Po zakupie tego cuda zostało mi w kieszeni tylko 10 koron, więc udałam się do wyjścia. Ale na końcu wypatrzyłam dwie metalowe osłonki na doniczki, takie jakie lubię po 5 koron! Wzięłam bez zastanowienia. W domu okazało się, że są ze sklepu Ib Laursen. Teraz rosną w nich moje ulubione goździki w barwach narodowych.
Na koniec kilka fotek z nadmorskiego miasteczka Risør, po którym spacerowałam w niedzielę. Jest tam pięknie! Muszę tam wrócić, a co najważniejsze, muszę zgłębić historię tego miejsca. Puki co nie wiem o nim niemal nic, choć jest 30 km od naszego domu.
Nawet na północy można się poczuć jak na południu, prawda? ;)
Pozdrawiam każdego zaglądającego bardzo serdecznie!!!
W miniony weekend przypadkiem trafiłam na loppemarked czyli (jak zapewne większość wie) norweski pchli targ. Nie była to wizyta przewidziana, nie miałam prawie wcale gotówki, był ścisk i tłok, ale i tak upolowałam wspaniałe rzeczy! Za grosze rzecz jasna:)
Pierwsza to naczynie na lód. Od niedawna posiadamy sprytną lodówkę, która sama lód robi, a nawet kruszy go, jak się nam zachce kruszonego. Dlatego od jakiegoś czasu poszukiwałam wiaderka na lód, aby na różnych letnich przyjęciach ładnie go podawać. Już nawet miała wypatrzone, ale cena mnie troszkę wstrzymywała od zakupu. A tu naglę proszę, wpadam na loppemarked i prawie od razu rzuca mi się w oczy to eleganckie naczynie z grubego szkła. Za całe 40 koron:) Szczęśliwie była też ta "łapka" do nabierania.
Po zakupie tego cuda zostało mi w kieszeni tylko 10 koron, więc udałam się do wyjścia. Ale na końcu wypatrzyłam dwie metalowe osłonki na doniczki, takie jakie lubię po 5 koron! Wzięłam bez zastanowienia. W domu okazało się, że są ze sklepu Ib Laursen. Teraz rosną w nich moje ulubione goździki w barwach narodowych.
Na koniec kilka fotek z nadmorskiego miasteczka Risør, po którym spacerowałam w niedzielę. Jest tam pięknie! Muszę tam wrócić, a co najważniejsze, muszę zgłębić historię tego miejsca. Puki co nie wiem o nim niemal nic, choć jest 30 km od naszego domu.
Nawet na północy można się poczuć jak na południu, prawda? ;)
Pozdrawiam każdego zaglądającego bardzo serdecznie!!!
piątek, 10 maja 2013
W Norwegii wciąż szaro...
Niemal wszystkie blogi zielone, kwiatowe, ciepłe. A u mnie +4 stopnie i nadal szaro. W Norwegii wiosna tylko bywa kolorowa. Zazwyczaj jest długo szara. Mieliśmy tylko jeden piękny, ciepły dzień (+18 stopni). Zdążyłam porobić małe conieco w ogrodzie: wysiałam warzywka, prócz cukinii i fasoli szparagowej, kupiliśmy nasze pierwsze drzewka owocowe: jabłoń i śliwę, wsadziliśmy też maliny. Dwa tygodnie temu mąż wysiał trawę, która już powolutku kiełkuje. Na tarasie posadziłam bratki, lobelie i pomidorki koktajlowe, ale na dziś wniosłam je do domu. Zimno im było. Zakładam też kwiatową rabatkę, na której znalazło się miejsce także dla mięty i tymianku. Z miętą wcześniej nie miałam do czynienia, ale stwierdziłam, że przyda się do letnich napojów:) TYMIANEK natomiast jest moim ukochanym ziołem. Ubóstwiam go. Stosuję głównie do ryb, kurczaka, sosów i zup serowych, ale też do wielu innych potraw.
Jeśli chodzi o warzywnik, to znalazło się w nim miejsce dla marchewki, pietruszki naciowej, koperku, cebuli czerwonej (z dymki), sałaty masłowej i lodowej, buraka liściowego, czosnku i rzodkiewki. A na cieplejsze dni czekają wspomniane fasolka szparagowa i CUKINIA. Cukinię uwielbiam niemal tak jak tymianek;) I co najważniejsze: jej uprawa zawsze się udaje. Z fasolką jest już gorzej, bo lubi ciepło. Nie jestem pewna, czy się tutaj uda. Zobaczymy:) Będę starała się zapisywać efekty mojej pracy, żeby na przyszłość nie popełniać tych samych błędów. Miejsce na warzywa zostało dość dobrze nawiezione kompostem, jestem więc optymistycznie nastawiona. Swojego kompostu oczywiście jeszcze nie mamy, dopiero zbudujemy kompostownik. Dowiedziałam się jednak, że w naszej gminie można bardzo tanio kupić kompost. U przedsiębiorstwa komunalnego. Bo wszystkie organiczne odpadki są kompostowane. Nie muszę chyba wspominać, że w Norwegii wszystkie śmieci są sortowane. To oczywiste w kraju tak dbającym o środowisko naturalne. Resztki jedzenia i papierowe serwetki pakujemy do specjalnych toreb i są zabierane co tydzień. I jak się okazuje, można zakupić ten kompost za grosze. Podjeżdża się do nich samochodem z przyczepką, ogromna ładowarka ładuje kubik kompostu, a przy bramie wyjazdowej się płaci 130 koron. to ok. 70 zł, ale można to porównać do naszego 10 zł. Bardzo fajne rozwiązanie, prawda??
Wczoraj dostaliśmy od przyjaciół dwa krzaczki żarnowca, żółty i bordowy. Czytałam, że lubią piaszczyste gleby, akurat taką mamy. Jutro musimy im znaleźć miejsce w ogrodzie. Są piękne, akurat kwitną.
Szara wiosna ma swoje uroki chyba tylko w górach, takich z przewagą skał i lasów iglastych. Oto przykład z Norwegii (region Telemark):
A to kilka starych domów, które mnie zauroczyły, przy czym ten ostatni jest widać zamieszkany. Chciałabym mieć taki!
Jeśli chodzi o warzywnik, to znalazło się w nim miejsce dla marchewki, pietruszki naciowej, koperku, cebuli czerwonej (z dymki), sałaty masłowej i lodowej, buraka liściowego, czosnku i rzodkiewki. A na cieplejsze dni czekają wspomniane fasolka szparagowa i CUKINIA. Cukinię uwielbiam niemal tak jak tymianek;) I co najważniejsze: jej uprawa zawsze się udaje. Z fasolką jest już gorzej, bo lubi ciepło. Nie jestem pewna, czy się tutaj uda. Zobaczymy:) Będę starała się zapisywać efekty mojej pracy, żeby na przyszłość nie popełniać tych samych błędów. Miejsce na warzywa zostało dość dobrze nawiezione kompostem, jestem więc optymistycznie nastawiona. Swojego kompostu oczywiście jeszcze nie mamy, dopiero zbudujemy kompostownik. Dowiedziałam się jednak, że w naszej gminie można bardzo tanio kupić kompost. U przedsiębiorstwa komunalnego. Bo wszystkie organiczne odpadki są kompostowane. Nie muszę chyba wspominać, że w Norwegii wszystkie śmieci są sortowane. To oczywiste w kraju tak dbającym o środowisko naturalne. Resztki jedzenia i papierowe serwetki pakujemy do specjalnych toreb i są zabierane co tydzień. I jak się okazuje, można zakupić ten kompost za grosze. Podjeżdża się do nich samochodem z przyczepką, ogromna ładowarka ładuje kubik kompostu, a przy bramie wyjazdowej się płaci 130 koron. to ok. 70 zł, ale można to porównać do naszego 10 zł. Bardzo fajne rozwiązanie, prawda??
Wczoraj dostaliśmy od przyjaciół dwa krzaczki żarnowca, żółty i bordowy. Czytałam, że lubią piaszczyste gleby, akurat taką mamy. Jutro musimy im znaleźć miejsce w ogrodzie. Są piękne, akurat kwitną.
Szara wiosna ma swoje uroki chyba tylko w górach, takich z przewagą skał i lasów iglastych. Oto przykład z Norwegii (region Telemark):
A to kilka starych domów, które mnie zauroczyły, przy czym ten ostatni jest widać zamieszkany. Chciałabym mieć taki!
piątek, 3 maja 2013
Maj jak marzec
W marcu śmiałam się, że śnieg poleży do maja. Mamy maj, śnieg gdzieniegdzie faktycznie leży, ale już się nie śmieję! Czy ja pisałam w zeszłym roku, że nie przepadam za wiosną?? Wiosno, odwołuję to. Przybądź wreszcie.
Nie ma jeszcze ani jednego listka na drzewach, jedyne co kwitnie, to krokusy. Jest jak na przedwiośniu, a przecież lato się zbliża. Postanowiłam, że nabędę choć troszkę zieleniny do domu. Kupiłam trochę ziół. Zimą raczej nie kupuję świeżych, gdyż ze względu na brak światła szybko się "psują".
W kuchni rozkwitł się na różowo storczyk, który jeszcze niedawno wyglądał, jakby miało z niego już nic nie być...
Niestety nie zastąpiło mi to wiosny:(
Z prac ogrodowych udało się zasiać trawę tam gdzie jej nie było. Wystają też dwa rzędy mojego czosnku ozimego:) Zaglądam do niego codziennie. Wczoraj natomiast mąż znalazł pod stertą drzewa rabarbar, który poczuł, że już czas wyjść. Poprzedni właściciele mieli tam kiedyś warzywnik. Jest już przesadzony w nowe miejsce i nie mogę się doczekać rabarbarowego ciasta:)
Wraz z nastaniem pory światła w Skandynawii zmienił się mój stosunek do mojej sypialni ;) Oczywiście nadal uważam, że wymaga prędkiego remontu, ale spojrzałam na te kolory łaskawszym okiem, tak, że nawet pokażę je Wam. Tylko mała migawka, bo dużo tam niepasujących do siebie gratów.
Tapeta w różyczki i dziwnie różowe drzwi do szafy...Hmmm... Gdyby nie inne "ozdoby" to mogłoby być całkiem nieźle, tak retro. Zdecydowanie natomiast kocham to odrapane krzesło, które służy teraz jako szafka nocna. To najfajniejsza rzecz jaką znaleźliśmy w tym domu.
A dziś znalazłam na blogu magazynu Varke taką sypialnię:
Boska, prawda?
Nie ma jeszcze ani jednego listka na drzewach, jedyne co kwitnie, to krokusy. Jest jak na przedwiośniu, a przecież lato się zbliża. Postanowiłam, że nabędę choć troszkę zieleniny do domu. Kupiłam trochę ziół. Zimą raczej nie kupuję świeżych, gdyż ze względu na brak światła szybko się "psują".
W kuchni rozkwitł się na różowo storczyk, który jeszcze niedawno wyglądał, jakby miało z niego już nic nie być...
Niestety nie zastąpiło mi to wiosny:(
Z prac ogrodowych udało się zasiać trawę tam gdzie jej nie było. Wystają też dwa rzędy mojego czosnku ozimego:) Zaglądam do niego codziennie. Wczoraj natomiast mąż znalazł pod stertą drzewa rabarbar, który poczuł, że już czas wyjść. Poprzedni właściciele mieli tam kiedyś warzywnik. Jest już przesadzony w nowe miejsce i nie mogę się doczekać rabarbarowego ciasta:)
Wraz z nastaniem pory światła w Skandynawii zmienił się mój stosunek do mojej sypialni ;) Oczywiście nadal uważam, że wymaga prędkiego remontu, ale spojrzałam na te kolory łaskawszym okiem, tak, że nawet pokażę je Wam. Tylko mała migawka, bo dużo tam niepasujących do siebie gratów.
Tapeta w różyczki i dziwnie różowe drzwi do szafy...Hmmm... Gdyby nie inne "ozdoby" to mogłoby być całkiem nieźle, tak retro. Zdecydowanie natomiast kocham to odrapane krzesło, które służy teraz jako szafka nocna. To najfajniejsza rzecz jaką znaleźliśmy w tym domu.
A dziś znalazłam na blogu magazynu Varke taką sypialnię:
Boska, prawda?
poniedziałek, 21 maja 2012
Tęsknota
Widok na Tatry z Gorców.
Już nie mogę się doczekać, kiedy pójdę na spacer "moimi" ścieżkami. Może ktoś z was był w Gorcach? Może kiedyś spotkaliśmy się na szlaku? Albo spotkamy się?:)
poniżej Gorce w maju (zdjęcia z 2009) i nasz pies, najwspanialszy na świecie owczarek belgijski, który zawsze towarzyszy mi w wędrówkach:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



