czwartek, 26 lutego 2015

Moje nowe, wiosenne filiżanki

Dziś będę się chwalić, a co tam... Mam dwie nowe i śliczne filiżanki do kawy z delikatnym kwiatowym wzorem o wdzięcznej nazwie fleur sauvage, czyli dzikie kwiaty. O filiżankach tych marzyłam już od dawna, a teraz je mam:) i zrobiło się wiosennie:) Oczywiście podoba mi się calutka seria "dzikie kwiaty" (Rosenthal) i chętnie kupiłabym cały serwis, ale cena, proszę Państwa, cena...






W domu u mnie zmian żadnych, czekam z utęsknieniem na wiosnę i wtedy zacznę działać! Potrzebna mi energia słoneczna, tymczasem mgły i chmurzyska psują nastrój. Wiecie, nigdy wcześniej tak nie tęskniłam za wiosną, jak teraz kiedy mieszkam w Norwegii. Po długiej i ciemnej zimie, w dodatku niemal bezśnieżnej i wilgotnej, człowiek wyczekuje każdego promyka słonecznego. Śmiem nawet stwierdzić, że tutaj słowo WIOSNA nabiera podwójnego znaczenia. Wyobraźcie sobie wszystko co kojarzy się z wiosną i pomnóżcie razy dwa ;)  to się czuje, kiedy ona w końcu nadchodzi!


Pochwalę się jeszcze, że moja córeczka ma już dwa lata. Mam taki torcik jej zrobiła:) też lekki i wiosenny w kolorze;)


A żeby chwalenia stało się zadość, to jeszcze przedstawiam Wam mój wyprzedażowy nabytek: świeczniki. Na stół pasują idealnie, choć czasem muszą stać na parapecie.



W niedzielę ruszam na ferie do Polski, w planie między innymi narty :) pogoda w górach ma być jeszcze zimowa, grunt że nie szaroburo jak tutaj. Nostalgia za krajem kazała mi podjąć spontaniczną decyzję i jechać :)
Pozdrawiam!



wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Czytający powiedzą, że oszalałam. Tyle postów w jeden miesiąc? ;) Jakoś tak wspaniale się złożyło :) ale teraz pewnie zniknę na dobrych kilka tygodni, gdyż wraz z Nowy Rokiem dziecię me zaczyna przedszkole, a ja więcej pracować. Będzie się działo.

Kochani, nie o tym tu jednak chciałam... Chcę życzyć Wam WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!!! Wszystkim nie mogę złożyć osobiście, choć bardzo bym chciała. Bardzo Was lubię, moje blogowe koleżanki.

 Leżę sobie po pracowitym dniu na kanapie i postanowiłam pokazać wam mój dom z tejże perspektywy, w świątecznej odsłonie.






poniedziałek, 22 grudnia 2014

Królowa ozdób świątecznych

Taką mamy :))))







A ostatnie zdjęcie, to "bukiet" na stole. Jak ja lubię te ledowe światełka na baterie. Wszędzie można je zaświecić, nawet w wazonie :)
Wesołych Świąt Wam już życzę i serdecznie pozdrawiam wszystkich czytających. Odpoczywajcie i nie stresujcie się ostatnimi przygotowaniami ;)
Buziaki :*

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Zapada zmrok

Rano długo czekamy, aż zrobi się jasno, a o 14 słońce chowa się już za górkę i las. O 16 zapada zmrok... Zimą nie można nacieszyć się widokiem z okna, ale w okolicach Bożego Narodzenia jest o tyle przyjemniej, że każdy zapala w ogrodzie/na fasadzie domu jakieś światełka. Wtedy nawet po zmroku coś widać. U nas w największym oknie są gwiazdy. I zwykle nie zasuwam rolet, bo mamy wtedy widok na wielką choinkę w ogrodzie sąsiada. Choinka jest imponujących rozmiarów przez to, że za jej oś służy... maszt (niemal każdy norweg ma przed domem maszt, na którym dumnie powiewa flaga). Widzę, że w naszej okolicy "choinka na maszcie" absolutny hit! Tak to już jest z Norwegami, wszyscy lubią mieć to samo ;)






Śniegu na święta nie będzie. Przynajmniej nie u tych, którzy mieszkają wzdłuż wybrzeża. Ten silny wpływ morskich prądów powoli zaczyna mnie irytować. Norwegia kojarzona jest z zimnem, a to mit. Zimy w Polsce (przynajmniej na południu) bywają sroższe. Na pocieszenie mamy czasem mróz ze szronem - jak na załączonych obrazkach widać.


Planuję jeszcze przed świętami dodać post z choinką w roli głównej :) Może w poniedziałek się uda. Choinka zostanie ubrana w weekend :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Święta idą

Dekorację robię stopniowo, cały adwent. Zaczęłam w niedzielę :) Tegoroczną nowością u mnie jest "miasteczko" na półce z książkami. Co wieczór zapalam tam świeczki. Można się rozmarzyć, jak w dzieciństwie :)



A adwentowe świece mają taką oprawę:




Mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam więcej świątecznego klimatu wkrótce, może kogoś zainspiruję :) To będą pierwsze nasze święta w Norwegii i w dodatku tylko we trójkę. Cieszę się ogromnie. Nie będzie dylematu u kogo być na wigilii a u kogo w pozostałe dni. To rodzinne święta, ale mamy zdecydowanie za dużą rodzinę, żeby zaszczycić każdego wizytą i jeszcze żeby została choć chwila dla nas;) Tego roku odpoczywamy :)

sobota, 8 listopada 2014

Piękno modrzewiowych gałązek







Nastały jesienne ciemności, a wraz z nimi domowy sezon kominkowo - świecowy. Ale światło inne niż słoneczne nie pomaga mi. Listopad jest ponury i deszczowy i powiem wam szczerze, że ja, która potrafię normalnie cieszyć się niemal wszystkim, jestem na przemian zła lub smutna. I wkurza mnie to, że wszystko mnie wkurza :P Zaczęłam nawet biegać w te wieczory kiedy nie pracuję, ale to pomaga tylko na godzinę, góra dwie. Czekam więc niecierpliwie na śnieg, który rozjaśni może mój umysł;) 





Bardzo lubię dekorować jesienią dom za pomocą szyszek czy suchych gałązek. Jednym z moich ulubionych drzew jest modrzew. Tam, skąd pochodzę modrzewie są wszędzie i nie sądziłam, że w Norwegii będzie taki problem z ich znalezieniem! Już wiele razy chciałam wykorzystać te małe szyszeczki na dekoracje, ale dopiero latem przy okazji plażowania nad morzem dostrzegłam dwa dość duże modrzewie. I teraz wybrałam się tam po "skarby" :) Chyba nie tylko ja je wypatrzyłam, bo widać po oberwanych gałęziach, że te drzewa mają przechlapane (szczególnie w sezonie poprzedzającym święta). Rozważam poważnie zakup własnego drzewka do ogrodu. 





Modrzew jest w polskich górach bardzo popularny i zawsze był chętnie wykorzystywany jako budulec w tradycyjnej góralskiej architekturze. Pamiętam też, że zawsze na Zielone Świątki wtykało się modrzewiowe gałązki (i brzozowe) przy drzwiach wejściowych. I kiedy tak rozmyślałam sobie o modrzewiu, przypomniałam sobie o innej "góralskiej" roślinie. Jest to dziewięćsił. Moja babka miała udekorowany dom wieloma motywami tej rośliny. MIAŁA, bo później nastała moda na plastikowe ozdoby "zachodnie" i wszystko co wcześniejsze było wyrzucane. A ja byłam dzieckiem i nie myślałam o ocaleniu takich skarbów. Pamiętam makatki z dziewięćsiłem, jego drewniane przedstawienia, malunki ma szkle. Pamiętam też prawdziwą roślinę - suszoną, przytwierdzoną do ściany. I z tych wspomnień powstała moja jesienna dekoracja nad stołem. Jest też parzenica - żeby góralskich motywów stało się zadość. 


Chcę Wam również zaprezentować zieloną bieliźniarkę z Ikei, która stanęła w korytarzu, tam gdzie chciałam. Mąż stwierdził, że nie pasuje. Oj tam, chyba nie jest tak źle? Jest bardzo pojemna, zamykam ją na kluczyk, dzięki temu moja córeczka nie może się dobrać do zawartości, jest w moim ulubionym kolorze. Jak dla mnie jest ok. Może kiedyś trafi do sypialni, ale teraz stoi właśnie tu. 




czwartek, 16 października 2014

A jednak okrągły (stolik w salonie)


Śmiać mi się chce z siebie, bo ostatnio pisałam, że okrągłego stolika nie chcę... Cóż, jak to kiedyś przeczytałam, tylko głupiec nigdy nie zmienia zdania. Stolika kwadratowego nie znalazłam, ponadto stwierdziłam, że musi być biały. I jest biały okrąglutki:) Lubię go za lekkość i prostotę. Ma 90 cm średnicy więc jest idealny na kawki, gazetki itp. 






Teraz koniecznie musi pod nim znaleźć się dywanik - myślę o biało czarnej "krowie". Skóry na podłodze bardzo mi się podobają. 

Co jeszcze u mnie? Jesień ;) Tego roku wyjątkowo nie mam kiedy nacieszyć się tą moją ukochaną porą roku, nie "czuję" jej. Długo było ciepło niczym latem, a potem nagle deszcz, wiatr, ziąb i człowiek myślami w zimie.



Pozdrawiam gorąco odwiedzających to miejsce :)